niedziela, 29 września 2013

muffiny czekoladowe

Mam wrażenie, że każdy pasjonat kulinarny kiedyś w swojej kuchennej karierze poszukiwał osobistego, ulubionego ciasta czekoladowego. Jedni lubią dobrze wyrośnięte, puszyste. Inni znowu bardzo czekoladowe, zbite i mokre, z wylewającą się dosłownie czekoladą. Ja od jakiegoś czasu szukam prostego przepisu na puszyste czekoladowe muffiny. Takie, które robi się w 5 minut . Coś w stylu "wrzuć wszystko do miksera i wymieszaj".  
Nareszcie! Mam! Przepis znalazłam na stronie Bernard'a, który nota bene prowadzi wspaniały blog kulinarny. Jest fenomenalny! Specjalizuje się, w rozkładaniu dań na czynniki pierwsze. Każde danie testuje dopóty dopóki nie uzyska idealnego rezultatu. Każdy przepis sfotografowany wg etapów przygotowania. Prawdziwa skarbnica kuchni francuskiej, ale nie tylko, bo umieszcza również przepisy na dania orientalne. Polecam!
A wracając do muffin. Przepis na stronie Bernard'a znajdziecie tutaj po francusku, a ja podaję go poniżej po polsku. Wydaje mi się, że już zadomowił się u mnie na dobre!


Na 12 szt na blaszce na muffinki z dołkami o średnicy 7cm

Składniki:
75 g kakao gorzkie
190 g cukru kryształ
170 g mąki
150 g mleka (to nie pomyłka chodzi o gramy)
150 g masła rozpuszczonego
190 g jajek ( u mnie wyszły 4 szt, średniej wielkości )
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
150 g czekolady mlecznej lub gorzkiej jak wolicie

Przygotowanie:
Piec rozgrzewamy do 190 stopni Celsjusza (w zależności od piekarnika. Na moim wystarczyło 180, bo dosyć dobrze piecze). 
W misce mieszamy jajka, kakao, cukier, mleko i rozpuszczone masło.
Dodajemy mąkę i znów mieszamy.
Dodajemy pokrojoną w kostkę czekoladę i znów mieszamy (ja pokroiłam ją na kawałki o wymiarach ok 1 cm, trochę obawiałam się zostawić to cieście w ten sposób. Okazuje się, że po upieczeniu te kawałki zostają w muffinach i są super czekoladową niespodzianką podczas jedzenia. Jak dla mnie bomba!)
Na koniec dodajemy proszek do pieczenia i sodę i dobrze mieszamy. 
Rozprowadzić ciasto na blaszce wyłożonej papilotkami. I co najważniejsze wypełnić po brzegi. Tylko w ten sposób osiągniemy formę wyrośniętego kapelusza.
Piec przez ok 25-30 minut.

Prawda, że banalnie proste!
Bon appetit!

wersja do wydruku tutaj


4 komentarze:

  1. tak.mówię tak tym puszystym babeczkom(jakoś nasza rodzima wersja nazewnictwa bardziej mnie ujmuje;)
    urocze są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście masz racje, powinnam użyć słowa babeczki. Na szczęście i muffinki i babeczki smakują wyśmienicie!pozdrawiam i dzięki za czujność.

      Usuń
  2. A teraz wyobraź sobie, że do tych czekoladowych muffinek podajesz sos malinowy:-))). Ze świeżych malin ( no, ostatecznie mogą być mrożone ). Ja tak robię i dla mnie to idealne połaczenie smaków - gorzka czekolada ze słodkim, pachnącym malinowym sosesm. Najlepiej gorącym...
    Pozdrawiam serdecznie
    Asia
    P.S. I dziękuję za inspirujący przepis na chutney z zielonych pomidorów, który po małych zmianach ( no, cóż - nie miałam w domu wszystkich produktów:-))) zrobił u nas furorę:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowite! Wczoraj zbieralismy maliny, wieczorem zrobiłam z nich syrop. Dzisiaj na deser wcinaliśmy muffiny, oblane syropem malinowym obsypane malinami. Niebo w ustach!
      Co do przepisu na chutney hmmm to chyba pomyłka, bo u mnie tylko konfitury z zielonych pomidorów.
      Chętnie poznam przepis , który robi u was furrorę...pozdrawiam!

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...