Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1 aperitif. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1 aperitif. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 listopada 2013

Bliny à la française z dynią

Kto by pomyślał, że moje pierwsze bliny zjem we Francji! Pochodzę ze Sląska i nie pamiętam żeby w jakimkolwiek znanym mi śląskim domu robiło się te słowiańskie naleśniki. Dlatego też możecie mi nie wierzyć, ale gdy w Paryżu robiłam zakupy na tzw "Apero Champagne" kupowałam paczkę "Blinis", potem pudełko z sosem "Tarama" i zadowolona myśląc, że podam odrobinę indyjskiej egzotyki wracałam do domu. Skojarzenie nazwy "blinis" z naszymi "blinami" zajęło mi chyba dwa lata!!Jak tylko zrozumiałam, że "blinis" to bliny (!) obiecałam sobie że już nigdy tego nie kupię. Na dodatek złożyłam honorowa przysięgę, że jako prawdziwa słowianka na emigracji, sama te bliny będę robić. Po kilku testach rożnych przepisów "Blinis à la française" wybrałam ten, który  najbardziej mi odpowiadał. Teraz bardzo często podaje "blinis" na Aperitif z łososiem, ze śmietaną i innymi. Osobiście uważam, że nie ma nic lepszego do szampana jak właśnie bliny ze śmietaną i odrobina kawioru (najlepiej tego z bieługi:-). Francuzi przystosowali sobie słowiańskie, gryczane, twarde bliny zamieniając mąkę gryczaną na zwykłą. W ten sposób uzyskali puszyste i lekkie placuszki, które idealnie nadają się pod słone dodatki... 
Ostatnio czytając nowy numer "180°C" wpadłam na ciekawy przepis Blin z dyni (180°C nr 2, strona 105). Dzisiaj udało mi się zrobić małą próbę z okazji "zimowy wieczór przed telewizorem"...Pyszne!




Na 15 szt (średnica ok 6cm)
1 jajko
50g jogurtu
75g dyni
50ml mleka
100g mąki zwykłej
7g proszku do pieczenia

1. Dynię pokroić na kawałki i ugotować na parze (ok 15minut), następnie ugnieść widelcem.Odstawić.
2. Oddzielić żółtko od białka. Utrzeć żółtko  z jogurtem, mlekiem i dyniowym pure. Dodać mąkę, proszek do pieczenia, szczyptę soli, pieprzu i ewentualnie trochę maku (efekt dekoracyjny). Wymieszać.
3. Ubić białko na sztywno z odrobiną soli. Delikatnie wmieszać do reszty składników.
4. Na mocno rozgrzanej, lekko natłuszczonej patelni za pomocą łyżki formować małe okrągłe placki i piec ok 2-3 minuty na jednej i drugiej stronie.

Można podać ze śmietaną i z wędzonym łososiem, obsypać pestkami z dyni. Otworzyć szampana!!  
Życzę smacznego!


piątek, 27 września 2013

verrine panna cotta z musem dyniowym z dodatkiem kardamonu

Robiliście już kiedyś panna cottę?? Jeśli o mnie chodzi był to mój pierwszy raz. We Francji najpopularniejsza wersja tego włoskiego przysmaku to panna cotta z owocami leśnymi. Szybki, świeży deser łatwy do podania "na wynos". Jak prawie cała włoska kuchnia.
U mnie dzisiaj wersja "na słono", w formie "verrine" (o verrine pisałam już tutaj), idealna na małe co nieco, czyli aperitif.





Składniki :

Mus dyniowy:

300 g dyni (najlepiej małych odmian, bo są bardziej aromatyczne: batternut, lakota...)
10g masła
1 łyżeczka do kawy kardamonu już zmielonego
sól, pieprz


Panna cotta:

3 listki żelatyny
300 ml śmietany kremówki
400 ml mleka
3 gałązki rozmarynu


Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania panna cotty. W miseczce z zimną wodą moczymy listki żelatyny. W garnku mieszamy śmietanę z mlekiem, doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy posiekany rozmaryn. Zagotowujemy.
Po zagotowaniu zdejmujemy i odcedzamy przez sitko, dodajemy odsączoną żelatynę.
Dobrze mieszamy, kosztujemy i ewentualnie doprawiamy.
Rozlewamy do szklaneczek i odstawiamy do lodówki na minimum 3 godziny.
W międzyczasie przygotowujemy mus z dyni:
Dynię obieramy ze skóry, kroimy na kosteczki (2 cm). Na patelni podgrzewamy masło na małym ogniu. Dorzucamy dynię. Jak tylko dynia zaczyna się złocić zalewamy ją wodą, solimy, dodajemy pieprzu i gotujemy na wolnym ogniu przez ok 20 min, aż zmięknie. Po ugotowaniu przelewamy dynię z połową wody z gotowania do miksera (blendera) , dodajemy kardamon miksujemy aż osiągnie aksamitną konsystencję. Jeżeli mus wydaje się zbyt gęsty można dolać trochę wody z gotowania dyni. Kosztujemy doprawiamy. Odstawiamy do ostudzenia.
Po 3 godzinach sprawdzamy czy panna cotta stwardniała. Jeżeli tak, nalewamy drugą warstwę, czyli mus z dyni (schłodzony). Wszystko odstawiamy znowu do lodówki i podajemy dobrze schłodzone, posypane kolorowym pieprzem.

wersja do wydruku tutaj

środa, 18 września 2013

verrine mus awokado z pomidorem

Dostałam ostatnio w prezencie książkę z Larousse "Petit Larousse des aperitifs dinatoires" . 200 przepisów mini jedzenia, tarteletek, mini pizzy, tart, mufinek, rogalików na słono no i oczywiście "verrine". Osobiście jestem wielką fanką tego wydawnictwa. Jeszcze nigdy nie zawiodłam się na żadnej książce kucharskiej. Przepisy są zawsze przetestowane. Zdjęcia profesjonalne i zachęcające do gotowania. Polecam.
     Szperałam trochę w internecie czy jest już polski odpowiednik francuskiego słowa "verrine". Nie znalazłam. Natknęłam się na "werinki" na blogach, ale nie wyszukał tego słowa Słownik Języka Polskiego. Stwierdzam więc, że to słowo nie istnieje i będę używać francuskiego. 



Co to takiego "verrine" ? Jest to sposób podania dania, które tradycyjnie prezentowane na płaskim talerzu horyzontalnie zmieszczono w małym naczyniu , warstwami, wertykalnie. Miałam ostatnio okazję podziwiać w akcji, niestety tylko w telewizji, człowieka, który ten sposób podania wymyślił. Mowa o Philippe Conticini, który dla wszystkich francuskich cukierników jest chyba uosobieniem boga jedynego. 



W programie i wywiadach, które widziałam sprawia wrażenie bardzo skromnego i miłego człowieka. Nie będę przepisywać Wikipedii na jego temat. Żadnej o nim biografii niestety nie posiadam. Jak na razie...
    A wracając do "verrine" zrobiłam ostatnio jeden przepis z książki, o której wspomniałam na początku. Moim zdaniem ciekawy, bo wygląda bardzo apetycznie, świeżo i kolorowo. Smakuje rewelacyjnie. Na dodatek bomba witaminowa: witamina K w awokado, witaminy A i C w pomidorze. W sam raz na rozpoczęcie biesiadowania, żeby zaspokoić pierwsze objawy głodu, czyli na aperitif! Często Polacy skarżą się, że nie ma jeszcze w Polsce tych wymyślnych mini-naczynek do podawania. Wykorzystajcie literatki albo kieliszki do wódki 100 ml, małe słoiczki po przecierach...z czasem pewnie, ktoś odnajdzie tę niszę na rynku :-)



Na 8 "verrine" :

2 dojrzałe i miękkie awokado
1 biała cebula
sok z 2 limonek
1 łyżeczka (do kawy,czyli ta najmniejsza) papryczki z Cayenne (jeżeli macie w całości potrzeba 3 szt)
1 łyżeczka papryki słodkiej
200 g pomidorów dojrzałych  i słodkich
oliwa z oliwek
kiełki z dowolnych warzyw (ja miałam rzodkiewkę)
sól, pieprz


Przygotowanie :

Awokado rozkroić na połowę, wyciągnąć nasiono, łyżką oddzielić miąższ od skóry zewnętrznej. Wrzucić do miksera. Cebulę obrać, przekroić na ćwiartki, dodać do awokado.  Dolać sok z cytryn i papryczkę. Wszystko dobrze zmiksować. Doprawić solą i pieprzem. Wymieszać. Odstawić do lodówki.

Pomidory pokroić na małą kosteczkę, zasypać słodką papryką i skropić oliwą. Wymieszać. Doprawić solą i pieprzem.

W mini szklaneczce ułożyć pierwszą warstwę pomidorów. Następnie przykryć warstwą musu z awokado za pomocą np rękawa cukierniczego, strzykawki cukierniczej (można łyżeczką, tylko nie zapomnijcie potem oczyścić szkła). Udekorować kilkoma kiełkami.
Podawać schłodzone.
Bon appetit!

wersja do wydruku znajduje się tutaj 

Mowa o książce :


znajdziecie ją tutaj










Zdjęcie pochodzi ze strony na Fb, ale mam wrażenie, że nie jest to jego strona oficjalna.

sobota, 13 października 2012

pomidor z bitą śmietaną

Wracamy do pomidorów, tym razem dojrzałych. Na dodatek dorzucimy chipsy z parmezanu...i mamy pyszną i piękną verrine.



na 250ml musu tj. ok 4 osób (nie rozpisuję na naczynia, bo nie sposób przewidzieć jakie, kto ma):

3 dojrzałe soczyste pomidory
1 listek żelatyny
150ml śmietany kremówki
2 cebulki szalotki (można zastąpić małą zwykłą cebulą)
2 łyżki oliwy z oliwek
szczypta cukru kryształ
120g startego parmezanu
pomidorki koktajlowe do dekoracji (które oczywiście można zastąpić zwykłym, cienko pokrojonym)
sól, pieprz

MUS POMIDOROWY
Zanurzyć nacięte w krzyż pomidory we wrzącej wodzie na 20 sekund (aż zaczną pękać). Po tym czasie schłodzić. Obrać ze skórki i pokroić w kostkę.
Zamoczyć listek żelatyny w zimnej wodzie.
Obrać ze skórki szalotki i drobno poszatkować.
Podsmażyć szalotki na gorącej oliwie (ok 3 minuty) dodać pomidory, cukier, sól i pieprz.
Smażyć wszystko ok 15 minut.
Zdjąć z ognia, dodać żelatynę i zmiksować na pure, pozostawić do schłodzenia.
Ubić śmietanę na sztywno.
Dodać schłodzone pure pomidorowe do ubitej śmietany, po skosztowaniu dobrze doprawić - sól, pieprz i jeżeli macie coś ostrego?? - ja dodałam Piment d'espelette.
Szybciutko rozlać do naczynek do 2/3 wysokości. Pozostawić w lodówce przez ok 3 godziny.
 
CHIPSY PARMEZANOWE
Rozłożyć na blasze papier do pieczenia. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Rozsypać na blasze parmezan w miarę równomiernie. Włożyć do nagrzanego piekarnika na ok 6-8 minut. Radzę doglądać. Ser powinien się roztopić i połączyć.
Wyjąć z piekarnika i pozostawić do schłodzenia. Następnie wycinać kwadratowe lub nieregularne kawałki.



Przed podaniem udekorować verrine chipsami, pomidorkiem i listkiem bazylii.
Bon apettit!
 

środa, 10 października 2012

chipsy z pietruszką

Ostatnio zaznajomiłam się ze stroną www.durszlak.pl . Miałam ochotę dla rozrywki pobawić się w akcję "Ziemniak".
Proponuję wam chipsy z pietruszką i marchewką w trochę dziwny, oryginalny sposób...


Wystarczy pokroić ziemniaki w cieniuteńkie plasterki, pomiędzy dwa plastry wrzucić pietruszę albo cieniusieńki plasterek marchwii, skleić. Rozgrzać olej. I piec jak frytki.... et voila!
życzę smacznego!

środa, 26 września 2012

pasztet z wątróbki drobiowej

Zostało mi trochę wątróbki drobiowej no i jakimś cudem mamy pasztet :-) robiłam pierwszy raz z przepisu z gazety. Wyszedł bomba! - pożarliśmy wczoraj we dwójkę całą chrupiącą bagietkę...z polskimi kiszonymi ogórkami, które ostatnio przywiozła mi mama, mówiąc sobie, że są w życiu takie małe przyjemności ... mniam!



Na 300ml pasztetu (ok 270g):
100g wątróbki
1 eszalotka
ok 6 gałązek pietruszki
łyżka porto (albo innego czerwonego, słodkiego, ziołowego wina)
120 ml śmietany słodkiej
1 jajko
2 żółtka
10g masła
sól, pieprz

Zaczynamy od podsmarzenia wątróbek na maśle przez ok 2 minut na mocnym ogniu. Dodajemy posiekaną na drobno eszalotkę i pietruszkę. Pieczemy mieszając przez ok 2 minuty. Podlewamy łyżką porto. Odkładamy do ostudzenia.
Miksujemy na gładką masę. Dodajemy jajko, żółtka, śmietankę. Dokładnie mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem. Nalewamy do naczynia żaroodpornego do 2/3 wysokości (uwaga, pasztet trochę urośnie). Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika w kąpieli wodnej (w garnku z wodą) na ok 40 minut. Radzę sprawdzić po 30 minutach wkładając czubek noża do pasztetu, jeżeli po wyjęciu będzie czysty znaczy, że pasztet jest gotowy.
Schładzamy w lodówce. Podajemy na aperitif na grzankach chleba wieloziarnistego albo świeżutkiej bagietki...
bon appetit!


piątek, 13 lipca 2012

Krem z cukinii

W dniu dzisiejszym szef kuchni poleca : przekąseczkę z cukinii :-)



U nas cukinia zajęła swoje miejsce na półkach sklepowych, sezon w pełni... warzywo jak znalazł na ciepłe, letnie dni. Na orzeźwienie przygotowałam dzisiaj mały mus, który podałam na aperitif w formie małych szklaneczek (verrines).
W oryginalnym przepisie, na którym się bazowałam, podano go na przystawkę w formie zupy. Ale cóż...przepisy są po to żeby je zmieniać.

Do przygotowania ok 700ml musu potrzebujemy 3 pokaźne cukinie, 2 ząbki czosnku, słodką śmietanę i kawałek żółtego sera w całości (ja użyłam sera compte).

Obieramy cukinię, kroimy na kawałki. Rozgrzewamy 2 łyżki oleju z oliwek w garnku, wrzucamy kawałki cukinii i rozgniecione ząbki czosnku. Podsmarzamy na dużym ogniu przez ok 5 minut.
zalewamy całość 250ml wody solimy. Po 20 minutach, wszystko razem miksujemy. Kosztujemy i jeżeli jest taka potrzeba doprawiamy.

Studzimy a następnie rozlewamy do małych naczynek. Do dekoracji potrzebujemy trochę pieprzu i trochę startego sera.
Na koniec wlewamy łyżeczkę śmietany na górę. Podajemy dobrze schłodzone.



Życzę bon appetit!

czwartek, 12 lipca 2012

keks z orzechami

Chciałam Was dzisiaj poczęstować keksem na słono. Tak tak...nie będzie bakalii...kandyzowanych owoców ani lukru. Jeżeli Francuz mówi o keksie (un cake) to automatycznie włącza mu się lampka: apero i wino...tutaj rzadko robi się tego typu ciasto na słodko. Raczej przygotowuje się je na słono : z oliwkami, suszonymi pomidorami, orzechami, serem, wędliną...i podaje na aperitif.
Ja wybrałam dzisiaj ser - gorgonzola i orzechy włoskie (warto zapamiętać, że wszelkiego typu sery pleśniowe niebieskie super łączą się z orzechami właśnie i z gruszką lub jabłkiem).
Nie sądzicie, że tego typu ciasto idealnie nadaje się na wakacyjne pikniki albo na podróż ?
No to zaczynamy...



Keks obowiązkowo pieczemy w prostokątnej formie. Podaję wam ilość składników na formę o wymiarach: dł. 26cm x szer. 10cm x wys. 7cm.

4 jajka
200 g mąki
1 saszetka proszku do pieczenia (11g)
150 g seru grongozola (który możecie zastąpić obojętnie jakim serem)
garść orzechów włoskich
100 ml oliwy z orzechów (albo z oliwek)
100 ml mleka

Wyciągnijcie ser z lodówki ok 15 minut przed rozpoczęciem przygotowań będzie miał czas żeby zmięknąć.
Lekko ubijamy jajka mikserem. Chodzi o to żeby nabrały lekkości i troszkę powietrza. Wlewamy do tego oliwę i mleko. Mieszkamy.
Łączymy proszek do pieczenia z mąką i wsypujemy wszystko do wcześniej przygotowanej mieszanki. Dalej mieszamy mikserem na wolnych obrotach.
Rozgniatamy widelcem ser i wrzucamy do reszty składników. Doprawiamy solą i pieprzem. Miksujemy.  Na koniec dodajemy orzechy pokrojone na kawałki.
Wszystko wlewamy do wysmarowanej masłem i wysypanej lekko mąką formy.
Pieczemy ok 40 minut w piekarniku o temperaturze 180 stopni. Zanim wyciągniecie keks z pieca radzę sprawdzić wykałaczką czy ciasto jest suche. Jeżeli po wyjęciu wykałaczki zauważycie mokre ciasto na końcu przedłużcie czas pieczenia o ok 10 minut.
Keks podajemy schłodzony.


Życzę bon appetit!

wtorek, 26 czerwca 2012

mus z soczewicy

Ciąg dalszy serii verrines tym razem z soczewicą w roli głównej. Ten przepis dedykuję
Pannie B.



Chciałam wam przedstawić soczewicę zieloną z Puy (region Auvergne , pol. Owernia) : o wyśmienitym smaku, pięknym marmurkowym zielono-żółtym kolorze, delikatnej skórce i miękkim miąższu. Od naszej polskiej zielonej różni się rozmiarem - jest mniejsza - i kolorem - nie jest to zielony jednolity, lecz zielono-żółty. Od 2009 roku Unia Europejska chroni ją przed podróbkami nadając jej symbol AOC, który gwarantuje jej unikalne owerniadzkie pochodzenie.
Francuzi jedzą ją na ciepło i na zimno. W formie musu, zupy, sałatki...my rozpoczniemy od delikatnego musu serwowanego w mini szklaneczkach na aperitif.



Na 200ml musu:


100g soczewicy
1 cebula,
kilka liści laurowych i gałązek tymianku
100ml śmietany kremówki do ubicia (mocno schłodzona)


Przygotowanie jest w miarę szybkie, bo nie wymaga namaczania. Gotujemy ją w dużej ilości zimnej wody, z dodatkiem cebuli, liścia laurowego i tymianku. Można dodać również gruby plaster boczku wędzonego, co nada jej delikatny smak wędzonki. Nie solimy wody, ponieważ sól powoduje twardnienie ziaren. Doprawimy na końcu.
Czas gotowania ok 25 minut. Radzę sprawdzić próbując ziarenko, to najlepszy sposób na sprawdzenie czy ziarna odpowiednio zmiękły.
Po ugotowaniu, wyciągamy tymianek, liść laurowy i cebulę. Soczewicę zaś miksujemy na blenderze. Jeżeli mus wydaje się wam mało puszysty można dodać trochę wody. Uważajcie jednak żeby nie nadać mu konsystencji wodnistej. Mus musi trzymać się łyżki.
Doprawiamy solą, pieprzem i za pomocą rękawa cukierniczego albo strzykawki kucharskiej nakładamy do szklaneczek do wysokości 2/3.
Wstawiamy do lodówki.
W między czasie ubijamy śmietanę dodając na koniec szczyptę soli.
Nakładamy  do rękawa cukierniczego i delikatnie dekorujemy mus w szklaneczkach. Dekorujemy kilkoma ugotowanymi ziarenkami, tymiankiem, lub czipsami z boczku (w przypadku jeżeli gotowaliście soczewicę z boczkiem). Odkładamy ponownie do lodówki, serwujemy zimne.


Życzę bon appetit!


środa, 20 czerwca 2012

zabieramy się za "verrines"




Poniżej serwuję przepis na tzw "apero" - czyli aperitif. Tego typu serwowanie jedzenia, czyli w mini szklankach (wys. ok 9cm), albo na mini talerzykach z mini łyżeczkami było bardzo modne o ile dobrze kojarzę dobre półtora roku temu. Każdy miał w domu książki kucharskie z przepisami na "verrines". Łatwe, estetyczne i i ciągle bardzo efektowne!
Spróbujemy??


Do wykonania ok 200ml musu potrzebujemy:

- 150 g selera
- 250 ml mleka
- 1,5 plasterka boczku
- sól, pieprz

Kroimy seler na małe kawałki. Wrzucamy do rondla i zalewamy mlekiem. Dodajemy 1 plaster boczku, szczyptę soli i gotujemy.
Gdy seler będzie już miękki, wyjmujemy wszystko i wrzucamy do miksera. Dobrze miksujemy aż krem będzie puszysty. Zostawiamy do ostudzenia. W między czasie podsmarzamy połówkę plasterka boczku na patelni. Chodzi o to żeby zrobić coś w stylu chipsów boczkowych.


I już gotowe!
Teraz tylko wystarczy doprawić całość (uwaga na sól, boczek jest dosyć słony).
Rozlać do mini szklaneczek, przyozdobić chipsami z boczku i wsadzić do lodówki na ok 3 godziny ....serwujemy dobrze schłodzone (ewentualnie w lodzie).
Życzę bon appetit!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...